| Jailbreak | ||||
|
AC/DC – „'74 Jailbreak”
W dzisiejszych czasach odnajdywanie super rzadkich piosenek naszego ulubionego zespołu nie jest trudne. Wystarczy, abyśmy wpisali w wyszukiwarce internetowej nazwę utworu, wykonawcę, a wyświetli nam się paręset (a może nawet i tysięcy) stron, z których ten utwór możemy pobrać. Bardzo proste, prawda? A jeżeli żylibyśmy w latach 80 XX wieku? Wtedy nie było internetu. Żeby zdobyć nasz upatrzony utwór, musieliśmy pojechać (a czasem nawet polecieć) do kraju, w którym zespół wydał nie samą piosenkę, ale cały krążek. Oczywiście, to wszystko było za drogie, więc na takie podróże stać było tylko zamożniejszych mieszkańców Ziemi. Zdawało sobie również z tego sprawę AC/DC, więc postanowili wydać mini album zatytułowany "74' Jailbreak", na którym znalazły się cztery nagrania z Australijskiego Long Playa "High Voltage" oraz jedno z "Dirty Deeds Done Dirt Cheap", również z antypodów. Oczywiście, wszystkie kawałki zostały nagrane z Bonem Scottem. Lista utworów: 1. "Jailbreak" – 4:40 2. "You Ain't Got a Hold on Me" – 3:30 3. "Show Business" – 4:43 4. "Soul Stripper" – 6:23 5. "Baby, Please Don't Go" – 4:50
Zacznijmy od pierwszego utworu. Zaczyna gitara rytmiczna, później wchodzi cwaniacki wokal Scotta, na chwilę włącza się Angus, wchodzi perkusja i bas. Utwór zaczyna się dosyć spokojnie, aby zamienić się w refrenie w kulę przestrzeliwującą właśnie Tobie bebechy. Długo będziesz o tym kawałku pamiętał. Gdy o nim pomyślisz, zamienisz się w morką ścierkę, a ręce zaczną Ci drżeć, bo to jest dobry utwór, a Ty właśnie się o tym przekonałeś. "You Ain't Got a Hold on Me" został wykonany w dobrym rockowym stylu i motywie jak na tamte czasy. Przy reszcie wypada słabo, co wcale nie oznacza, że jest mierny. Po prostu, został tam wsadzony celowo, aby uspokoić trochę słuchacza po poprzednim utworze i aby wyluzował się przed następnym... Jeżeli przy tym kawałku nie udajesz, że grasz na niewidzialnej gitarze, śpiewasz lub chociaż nie wystukujesz sobie rytmu nogą, to znaczy, że jest coś z tobą nie tak. "Show Business" to typowy rock n rollowy utwór przeplatany solówkami gitarowymi młodego Boga Wiosła - Angusa Younga. Został zadedykowany biznesmenom, którzy zgarniają ciężko zarobione pieniądze muzyków, przez co są zadłużeni i nie stać ich nawet na paczkę najtańszych papierosów. Utwór zakwalifikowany do jednych z najlepszych z repertuaru AC/DC. "Soul Stripper" to rozbudowany utwór, w którym użyto dość obszernego zestawu perkusyjnego oraz magii stereo, czyli gitara raz tu, raz tam. Utwór zaczyna się dość odprężająco, troszkę później nabiera ostrości. Polecam wszystkim, którzy mieli ciężki dzień i chcą odpocząć i naładować się energią jednocześnie Ostatni utwór, cover Big Joego Williamsa zatytułowany "Baby, Please Don't Go". Gdy go słucham, źrenice nagle powiększają się, serce zaczyna bić szybciej, noga zaczyna mi drżeć. Nie wytrzymuję, wstaję. Udaję, że gram na niewidzialnej gitarze i robię duckwalk w międzyczasie. Ten utwór to jedno wielkie muzyczne katharsis, którego lepiej nie puszczać ludziom po siedemdziesiątce. Po prostu, zeszliby z tego świata na zawał serca. Nie mam temu trackowi nic do zarzucenia, gitary brzmią jak powinny, bas chodzi jak powinien, perkusja gra jak powinna, wokal... wokal nie jest jak powinien. On jest czymś więcej. Spełnia chyba z 700, jak nie 1000 procent normy. Jeżeli ktoś was zapyta "co to jest prawdziwa muzyka", dajcie mu do odsłuchania ten utwór. Podsumowując: Choć płyta jest składanką, to składanką wysokich lotów, żeby nie powiedzieć (a może i wypadałoby) - najlepszą. Czuję niestety lekki niedosyt z powodu tylko pięciu utworów, ale zawszę mogę odsłuchać tę płytę na nowo. Pozycja w dyskografii fana - obowiązkowa, miłośnika dobrego rock n rolla - również. Gorąco zachęcam do kupna tego krążka. Takie małe, a sprawia tyle radości.
|






